sobota, 28 sierpnia 2010

Druga gra nocna


Było to w czasach kiedy na rozległych stepach i w mrocznych lasach oddzielających 3 metropolie: Wyry - polskie Hollywood, Mikołów - siedzibę europarlamentu i Łaziska Górne - przemysłowe centrum wszechświata, toczyła się bitwa pomiędzy obozem Czarnych i Białych o bezcenną kolekcję pisanek wielkanocnych, które należały do klejnotów koronnych cesarza Franciszka I.

Jeden ze spadochroniarzy Białych złamał sobie nogę, gdyż poślizgnął się przy lądowaniu na zgniłym liściu sprytnie podłożonym przez Czarnych, którzy go natychmiast pojmali. Przetrzymywany w nieludzkich warunkach był chory na malarię po wyprawie kajakowej na Biegun Północny. Biali podzielili się na 2 patrole. Pierwszy z nich miał za zadanie odnaleźć apteczkę z chininą oraz podać ją spadochroniarzowi-Białemu Thomasowi, natomiast drugiemu przydzielono dotarcie do telefonu. Później cały obóz powinien spotkać się pod Dębem Zagłady i wspólnie wezwać helikopter używając szyfru podanego przez Thomasa. Czarni szukali Białych, patrolowali drogę i pilnowali jeńca.

Niedługo po zachodzie słońca, kiedy resztki światła przemykały pomiędzy koronami starożytnych dębów i lirycznych brzózek od strony Mikołowa, przybyli uzbrojeni po zęby Czarni, nie spodziewając się nawet, że 500 metrów za nimi ciągnie cała kolumna Białych. Gdy rozległy się 2 wystrzały jedni rzucili się do poszukiwań, a inni zaczęli się metodycznie naradzać: "Jak to było?", "Co myśmy mieli w końcu robić?" "Przestańcie świecić latarkami!". Drużyna - uznawszy, że wśród tylu niewypałów i odłamków bomb, kompas okaże się bezużyteczny - źle wyznaczyła miejsce określone jako "na północ od kapliczki", gdzie miała znajdować się apteczka, zawierająca chininę. Gdy w końcu zdobyli cel poszukiwań, okazało się, że nie ma tam leku potrzebnego spadochroniarzowi. Po dłuższych poszukiwaniach w czasie, których 2 rozchichotane reporterki nie omieszkały zrobić im zdjęć, uznali, że bandaże i gazy w połączeniu z widokiem przyjaciół uleczą Białego Thomasa i udali się do jego pieczary. Czarni, strzelając na oślep wykluczyli z gry 3 osoby, a mianowicie: Pabla Picasso, Kapitana Barbossę oraz przewodnika stada-Duszka Kacpra. Stało się tak ponieważ osoby te były zdezorientowane tym, iż przywódca i jego zastępca wybili się na przód, natomiast lekarz posiadający apteczkę - Quintessence - został z tyłu, próbując wspólnie z Jasnowłosym Myszołowem porozumieć się z nadgniłym konarem, myśląc, że to ich wódz. Gdy Filantrop-Filatelista (w skrócie Fifi) dotarł do pieczary napotkał grupę kulturalnie biwakujących cywili. Wtedy organizacja pokojowa "Dej se pokój" na czele z potomkiem Franciszka I - Sir Francesciem 3 wystrzałami armatnimi zakończyła tę rzeź. Oba obozy zebrały się pod kapliczką, ale brakowało Rojówki Niepospolitej i Księżnej Spernol Anny I. Pojawiły się pewne spekulacje dotyczące romantycznego nastroju gwieździstej nocy i zamiłowania Księżnej do gryzoni. Na szczęście po niedługim czasie przybyli i rozpoczął się indywidualny wyścig o dotarcie do wielkiej karimaty, która ponoć jest elementem Całunu Turyńskiego. Później wszyscy udali się do Pałacu Prezydenckiego przy ulicy Konstytucji 3-go Maja i podpisali traktat pokojowy według którego Czarni mieli odpłacić za swoje złe uczynki czajnikiem herbaty.

Autorki tekstu: pion. Anna Spernol i sam. Barbara Stangret z 12 DSH Żywioły

0 komentarze:

Prześlij komentarz